Category Archives: Tatry

Dolina Pięciu Stawów wejście na Kozi Wierch Styczeń 2009

Piątek. Godzina 2.30 wyjeżdżamy do Zakopanego. Podróż jest męcząca z powodu złych warunków na drodze. Do celu dojeżdżamy o godzinie 6.30, po małych zakupach w miejscowym sklepie i krótkim odpoczynku udajemy się w kierunku Palenicy Białczańskiej, gdzie zostawiamy auto i po przebraniu się wyruszamy w kierunku Doliny Pięciu Stawów. Przez całą drogę pada śnieg, resztę dnia spędzamy w schronisku.

Read more… →

Przygody Tomka w Tatrach

Jest koniec kwietnia, wkrótce „długi majowy weekend”, trzeba coś ciekawego zaplanować, bo przecież nie będę skakał na pseudo koncercie popijając piwo z wodą       w 0,4 l plastiku, a już tym bardziej nie zamierzam siedzieć przed telewizorem. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to oczywiście góry. Długo się nie zastanawiam i decyduję się   na Tatry (nie mylić z Zakopanem). Proponuję udział „partnerom od liny” i zaczynam się pakować. Niestety nikt nie jest zainteresowany – no trudno – pomyślałem – przecież jestem niezależny, nic i nikt nie będzie mnie ograniczał.

Read more… →

Tatry Zachodnie

DOLINA CHOCHOŁOWSKA – największa polska dolina tatrzańska 19-20 kwietnia 2008 To był długo planowany wyjazd. Przekładaliśmy go już kilka razy – powód ciągle ten sam – p o g o d a ! I ten weekend nie zapowiadał się najlepiej: w sobotę możliwe opady, w niedzielę po południu rozpogodzenia – po południu! Tęsknota za górami zwycięża – ryzykujemy!

Wyjeżdżamy z Oławy o drugiej w nocy w deszczu, który towarzyszy nam do samego Zakopanego. O szóstej jesteśmy na miejscu i pełni zapału, kierujemy się na parking przy Dolinie Chochołowskiej. Tu zostawiamy samochód, przebieramy się, pakujemy plecaki i w drogę!

Pierwszym celem jest Schronisko Chochołowskie położone na 1150m n.p.m.. To główna baza noclegowa na terenie Doliny i jednocześnie największe schronisko w polskich Tatrach. Mogą w nim znaleźć schronienie 132 osoby przez cały rok. Oprócz wolnych łóżek udostępnia turystom kuchnię turystyczną i bezpłatny wrzątek, posiada także świetlicę i stołówkę, w której można zamówić coś ciepłego i smacznego. W połowie drogi do celu zaczyna padać. Dochodzimy na miejsce przemoczeni. W recepcji płacimy za 3 łóżka ( 28 zł za każde w pokoju 6-osobowym), wieszamy mokre rzeczy do wyschnięcia i idziemy na dół zjeść. Niestety do końca dnia pada i musimy zadowolić się grą w karty, które zakupiliśmy uprzednio w recepcji. Koło północy kładziemy się spać z nadzieją na lepsze jutro. Niedziela zapowiada się lepiej. Jest pochmurno, ale nie pada. Wyznaczamy sobie kolejny cel – Wołowiec ( 2064m n.p.m.) przez Grzesia (1653m n.p.m.).

Opuszczamy pokój, plecaki zostawiamy w przechowalni, zabierając tylko najpotrzebniejsze rzeczy, czyli wodę, termosy z ciepłą herbatą, coś do jedzenia i najważniejsze – raki! Po przeszło godzinnej wędrówce żółtym szlakiem dostrzegamy drewniany krzyż zamontowany na szczycie w 1992 na pamiątkę spotkań opozycjonistów polskich z czechosłowackimi (1978- 1989). Pogoda uparcie brzydka, uniemożliwia nam podziwianie widoków. Po chwili idziemy w kierunku Rakonia (1879m n.p.m.) zielonym szlakiem wzdłuż granicy ze Słowacją. Nadal jest pochmurno i wilgotno. Docieramy na szczyt i od razu decydujemy się schodzić do schroniska. Śnieg jest mokry, więc przy stromym zejściu zapadamy się z każdym krokiem. Zabieramy plecaki i udajemy się na parking. Przy aucie jesteśmy około szesnastej, pakujemy się, przebieramy i jedziemy na Krupówki, żeby coś zjeść przed powrotem. Jeszcze tylko małe prezenty dla tych, co zostali w domu, no i w drogę! W Oławie jesteśmy o 22.00.

Ryszard, Tomek i Bartek

Zobacz zdjęcia